-Kathrina obudź się! Marsz do dyrektora!- krzyknęła pani od Biologii. Z niechęcią wyszłam z klasy o wyruszyłam w kierunku gabinetu.
-Jezu Kat coś ty znów zrobiła?- zapytał z ulitowaniem James.
-Troszkę mi się przysnęło panie Dyrektorze.-zaśmiałam się, a on razem ze mną.
-Ohh Kat, nie mogę cie po raz kolejny puścić tak o, bo rada pedagogiczna będzie się czepiać.- skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-No tak, dzień dziecka musi się kiedyś skończyć.-oparłam głowę o nadgarstek.
-Mam idealną kare, ale nie kare dla ciebie.-uśmiechnął się. Podniosłam głowę na znak by mówił dalej.
-Jutro przyjeżdża do nas nowy uczeń, a mianowicie Thomas Sangster.- wstał i podszedł do okna.
-Zaraz chwila, ten aktor co wszystkie dziewczyny za nim szaleją?- prawie spadłam z oszołomienia.
-Tak ten, do rzeczy. Przez następny tydzień będziesz go oprowadzać po naszej szkole i miasteczku, oczywiście nie będziesz mieć wtedy lekcji.- podniósł prawą brew oczekując mojej reakcji.
-A nie może Dylan? Przecież on się z nim przyjaźni.-zapytałam z nadzieją że uda mi się ominąć tej kary.
-Nie moja droga, bo to ty spałaś na lekcji nie on. To wszystko proszę w poniedziałek zjawić się to o ósmej. Do zobaczenia.- pokazał ręką na drzwi. Poszłam pod sale od Matematyki bo zadzwonił dzwonek. Usiadłam a obok mnie momentalnie pojawił się Dylan z Mią.
-I co znów wszystko uszło ci na sucho?- zapytała wyciągając wodę z torby.
-Nie do końca.- popatrzyła na nich.
-Jak to?- zapytał zdziwiony Dylan.
-No bo za tydzień przyjeżdża twój przyjaciel i muszę go oprowadzić.- przewróciłam oczami.
-Kto?- szarpnęła mnie za ramie przyjaciółka.
-Thomas Sangster.- Gdy wypowiedziałam te słowa Mia stała się blada.
-Ten aktor?-ledwo wymówiła te dwa wyrazy.
-Tak ten aktor na którego widok wszystkie dziewczyny mają mokre majty-kiwnęłam głową.
-Masz taką szanse go poznać a ty się próbujesz wykręcić?!- wstała z oburzenia.
-Ale z niej nie skorzystam, znów.- wzięłam łyk wody cytrynowej.
-Aaa, to miałaś więcej takich okazji.- powiedziała ironicznie Mia. Zadzwonił Dzwonek. Wzięłam plecak i weszłam do klasy. Oczywiście stałe miejsce obok mnie zajęła Mia. Wyrwała karteczkę z zeszytu i podała mi
,,Dlaczego ty go nie lubisz?'' na co ja ,,Bo tak. Koniec tematu.'' Przez praktycznie całą lekcje ignorowałam zaczepki z jej strony. Ta lekcja niesamowicie się ciągnęła i ciągnęła, bliżej początku niż końca.
-Mia proszę cie daj mi spokój już.- odepchnęłam lekko drobną blondynkę.
-Jeśli obiecasz mi że oprowadzisz go.- uśmiechnęła się.
-No dobra, tylko dlatego że to ostatni dzień z tobą i chce by był mile wspominany.- podniosłam lekko kącik ust.
-Obiecujesz na paluszek?- wyprostowała najmniejszy palec w dłoni.
-Na mały paluszek.- Zahaczyłam mój o jej. Reszta lekcji spłynęła jak po płatku. Po dzwonku przed szkołą czekał na nas Dylan.
***
-Będę za wami okropnie tęsknić.- mruknęła Mia ocierając łzy.
-Ej spoko, będziemy dzwonić co wieczór no i oczywiście odwiedzimy cię!- przytuliłam przyjaciółkę
-Dylan masz o nią dbać.-przytuliła go mocno.
-Oczywiście że będę, możesz być spokojna że za dziewięć miesięcy nie będziemy mieli niespodzianki.- zaśmialiśmy się wszyscy. Zrobiliśmy ostatniego grupowego przytulasa i patrzyliśmy jak Mia wsiada do samolotu.
-Musimy ją jak najszybciej odwiedzić.- Powiedziałam. Dyl przytaknął po czym zawołał taksówkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz